Turystyka

Kolonie dla dzieci i poczucie bezpieczeństwa – kto za to odpowiada?

Kolonie dla dzieci muszą być dla nich bezpieczne pod każdym względem. Zarówno chodzi tu o bezpieczeństwo fizyczne, jak i psychiczne. Jednakże nie tylko dyrektor ośrodka i wychowawcy są tą odpowiedzialnością obarczeni. Sprawdźmy, kto jeszcze odpowiada za poczucie bezpieczeństwa naszego dziecka na turnusie.

Kto wpływa na dobre samopoczucie dziecka na kolonii?

Wydawałoby się, że aby dziecko czuło się na turnusie kolonijnym bezpieczne, wystarczy, że będą o to dbać organizatorzy i osoby zatrudnione w ośrodku. Z pewnością za bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne w dużej mierze odpowiadają właśnie te osoby.

Zaczynając wyliczając wyliczanie od osoby sprzątającej poprzez przygotowującej posiłki, wychowawców aż po dyrektora, mamy łańcuch odpowiedzialnych ludzi za bezpieczeństwo naszej pociechy.

Ośrodek musi być czysty, wolny od insektów, przyjemny w odbiorze wizualnym. Posiłki powinny uwzględniać podstawy żywienia zbiorowego, być smaczne i wyglądać estetycznie. Pokoje dzieci, które są ładnie urządzone, sprzyjają miłej atmosferze.

Program całych kolonii im bardziej urozmaicony i ciekawy, tym bardziej wyrzuca nudę z ośrodka. Sprzęt i teren przeznaczony do korzystania przez kolonistów również musi być bez skazy, aby dzieci mogły bezpiecznie tam się bawić, uczestniczyć w zajęciach i wypoczywać.

Jaką rolę odgrywają rodzice, aby dziecko czuło się dobrze na koloniach?

Jeśli zaskoczyło nas to pytanie, to znaczy, że nie uświadamiamy sobie, że i my wpływamy na samopoczucie naszego dziecka podczas jego pobytu na wakacjach organizowanych przez firmy kolonijno-obozowe. W jaki sposób to czynimy? Naszą postawą.

O co chodzi? Zastanówmy się przez chwilę i przeanalizujmy następującą scenkę rodzajową.

Babcia z przerażeniem w oczach pochyla się nad dzieckiem i mówi:
„Matko święta, jak ty tam sobie dziecino poradzisz samo bez nas? Sam w obcym miejscu, z nie wiadomo jakimi dziećmi, z jakich rodzin?”

Mama zawtóruje: „Nie wiadomo też, na jakiego wychowawcę trafi, może to jaki zgred nielubiący dzieci, który będzie im dokuczał?”.

Swoje trzy grosze doda być może ciocia albo tata w postaci: „Jeszcze tam się przewróci, nos złamie albo rękę. Masz synu uważać, aby nic ci się takiego nie stało”.

Dziecko słucha tych wszystkich zatroskanych o jego los ludzi, którym bezgranicznie ufa i z ekscytacji wyjazdu pozostaje wielkie nic. W zamian wtacza się do jego małego serduszka strach i niepewność. Zaczyna wierzyć, że rzeczywiście te kolonie to pasmo niepowodzeń, a mimo to rodzice go tam wysyłają, pewnie wcale go nie kochają…

Tyle opowieść o negatywnym zachowaniu najbliższych sercu naszej pociechy. Aby zapobiec tym błędom, pamiętajmy, że wysyłając dziecko na samodzielny obóz czy kolonię, musimy być nastawieni na to bardzo pozytywnie. Wierzyć, że dziecko da sobie radę, że jest mądre i odpowiedzialne za siebie. Możemy powiedzieć, że będziemy za nim tęsknić, bo je kochamy, ale bez „wylewania łez”.

Jak zapobiec okazywaniu swych obaw dziecku?

Prostym sposobem jest przeprowadzenie wywiadu z organizatorami turnusu. Sprawdzić ich np. na stronie https://www.kogis.pl/kolonie, gdzie będziemy mieć jasny opis działalności firmy, która działa legalnie i uwzględnia wszystkie aspekty bezpieczeństwa wobec powierzonych im dzieci.

Ufność w dziecku rodzi się i potęguje, gdy widzi ją u swych rodziców i opiekunów. Wyszukanie godnych zaufania organizatorów i realizatorów kolonii spoczywa w naszych rękach. Nie zawadzi popytać wokół siebie znajomych, których dzieci co roku wyjeżdżają bez rodziców do ośrodków kolonijnych. Ich opinia z pewnością bardzo nam ułatwi poszukiwanie odpowiedniego turnusu.

Firma Kogis cieszy się ogromnym zaufaniem wśród dzieci i rodziców. Świadczą o tym zawsze pełne turnusy i uśmiechnięte buzie powracających dzieci do domu, które deklarują się od razu, że chcą za rok też jechać z tą panią lub panem, bo wakacje z nimi były odlotowe.